-
Dzień bez tytoniu, a blog ma rok
Data publikacji: 31/05/2010 Ilość komentarzy: 4
Dziś jest Światowy Dzień bez Tytoniu, a zarazem pierwsza rocznica Nowego Smaku Życia. Chciałoby się powiedzieć: co za dzień!Światowy Dzień Bez Tytoniu, ustanowiony przez WHO 23 lata temu, popularnie nazywany Dniem Bez Papierosa, w Polsce obchodzony jest od 19 lat. Niestety, w tym czasie nie pojawił się ktoś jednoczący całe środowisko antynikotynowe, ktoś charyzmatyczny i medialny, taki antynikotynowy Owsiak, który wymyśliłby Wielką Orkiestrą Bez Papierosa, jakiej po prostu nie dałoby się nie zauważyć.
Pozostają nam mniej lub bardziej zauważalne festyny oraz lokalne imprezy – w dużej mierze organizowane przez Fundację „Promocja Zdrowia”. Poza tym jakieś oderwane, czasem wręcz marginalne wzmianki w prasie i mediach elektronicznych… I to w zasadzie wszystko.
Oddajmy tu jednak sprawiedliwość Fundacji „Promocja Zdrowia”, która wraz z Centrum Onkologii – Instytut, zrobiła już bardzo wiele w zakresie uświadamiania społeczeństwa, czym jest palenie i jakie są jego skutki. Efekty wielu kampanii antynikotynowych są imponujące: szacuje się, że dzięki nim palenie rzuciło około 3 miliony Polaków!
Mimo tych sukcesów, liczby są wciąż zatrważające: w Polsce pali około 8 milionów osób. Według danych WHO co roku umiera 5 milionów palaczy. Możecie spojrzeć na te dane również w taki sposób – wygląda to tak, jakby w ciągu najbliższego półtora roku miały umrzeć wszystkie palące osoby w Polsce. Wyobrażacie sobie taką sytuację, że za osiemnaście miesięcy w Polsce nie ma już ani jednego palacza, bo wszyscy umarli?

Co 6,5 sekundy ktoś umiera na skutek palenia...
Światowy Dzień bez Tytoniu czy podobne akcje nie rozwiążą same w sobie problemów z paleniem. Jako wieloletni nałogowy palacz doskonale wiem, jak ludzie palący reagują na takie Dni Bez Papierosa czy inne wymysły. A jednak mimo wszystko warto próbować. Warto robić cokolwiek, aby uzmysłowić sobie i osobom palącym, jak palącym problemem jest palenie. Wg WHO jest to czwarta w kolejności plaga ludzkości (po broni nuklearnej, głodzie i AIDS). Wiele razy już o tym wszystkim wspominałem – żadna inna substancja chemiczna nie zabija tylu ludzi, co nikotyna. Jeżeli nadal czytasz ten tekst, to pomyśl: w czasie od otwarcia Nowego Smaku Życia i zerknięcia na tytuł dzisiejszej notki, aż do teraz na skutek palenia zmarło 16 osób. 16 osób – nieźle policzone i napisane, prawda? Tylko, że to liczba. Jak każda inna.
To może inaczej: Andrzej, Bartłomiej, Celina, Darek, Elżbieta, Filip, Grzegorz, Halina, Irena, Kamil, Ludwik, Magda, Norbert, Olaf, Patryk, Rafał. Szesnaście osób oznacza szesnaście dramatów, szesnaście zrozpaczonych rodzin, wiele wiele niepotrzebnego cierpienia.
A jednak Nowy Smak Życia od początku nie miał zamiaru jakoś specjalnie straszyć, przerażać czy epatować opisywaniem (ze zdjęciami) skutków palenia. To doskonale robią setki stron w Internecie i książkach o paleniu. Nowy Smak Życia to miejsce gdzie promuje się… smak życia, celebrowanie chwili, pewną wewnętrzną witalność oraz poszukiwanie wewnętrznej wolności. Rzucenie palenia to tylko element. Jeden z początkowych etapów.
Dziś mija rok od założenia strony… a ja wciąż przymierzam się do jej rozwoju
Dlatego też nie czuję jeszcze potrzeby dokonywania jakichś podsumowań i innych rocznicowych takich tam. Skupmy się na dniu dzisiejszym oraz na tym, co mamy do zrobienia. No właśnie, co w najbliższym czasie?Dokończymy strategie wspomagające rzucanie palenia. Później zaś pozostanie nam już tylko cieszyć się naszym nowym, właśnie odzyskanym smakiem życia
Pozostańcie na linii.
-
Krótko
Data publikacji: 2/03/2010 SkomentujTen blog nadal jest przedsięwzięciem non-profit. Niech was nie zraża bloczek na reklamę – Nowy Smak Życia nie zamienia się w maszynkę do robienia pieniędzy – ha ha ha, dobre by to było
Blok reklamy wrzuciłem tu, bo może jakoś uda się sfinansować serwer. A może się nie uda – w sumie też nic się nie stanie (te cztery dychy jakoś wysupłam).W każdym razie nie musicie klikać, bo AdTaily płaci za oglądanie – czyli czas wyświetlania
No dobrze, jak zechcecie, to klikniecie – nie będę nikomu mówił, co ma robić. A potencjalnych darczyńców, dobrodziejów, czy po prostu – reklamodawców – zachęcam do zareklamowania się. Wystarczy kliknąć „Zostań sponsorem”, wybrac obrazek (reklamę), wpisać na ile dni, a dalej… hm, nie wiem, co dalej. Chyba trzeba jakoś zapłacić
Nowy Smak Życia będzie Wam wdzięczny do końca swoich dni, Wy zaś pokażecie klasę reklamując się w tak ekscytującym miejscu, jakim jest ten nasz mały kawałeczek Internetu.
A skoro już o zmianach blogowych – wyrzuciłem kalendarz, bo trochę mnie denerwowało, że nie mam wpisów codziennie
Zamiast tego pod reklamą jest lista ostatnich 15 tekstów. Zrezygnowałem też z blogfrogowego oceniania wpisów – ostatnio BlogFrog wydawał się opóźniać wczytywanie Nowego Smaku Życia – coś się tam w tle mieliło. Z podobnych powodów zrezygnowałem kiedyś z bajeranckiego widżetu z muzyką z Jamendo. Opóźniała wczytywanie strony, nie mówiąc już, że wciąż miałem poczucie, że powieniem zmienić płytę
Blip też miał na Nowym Smaku swoje pięć minut. Taka mała maszynka do krótkich wpisów, pamiętacie? Maszynka fajna, tylko, że czasochłonna: może kiedy zostanę zawodowym blogerem – ha ha – Blip powróci?
Blok reklamowy, który dodałem, nie powinien jakoś opóźniać wczytywania i mam nadzieję nie będzie zbyt inwazyjny. Żaden tam Flash z wodotryskami tylko stateczny obrazek nie rzucający się w oczy. Taka powinna być reklama, no nie?
Do zobaczenia w najbliższej notce – którą mam już zresztą napisaną. Specjalnie tak zrobiłem, aby obecny wpis nie wisiał sobie jako najnowszy – jest na to za bardzo baj-de-łej.
-
Mały cud w Empiku, zielono na blogu
Data publikacji: 9/07/2009 Ilość komentarzy: 2Wczoraj przydarzyło mi się coś niezwykłego. Zanim jednak do tego przejdę, przyznam się do czegoś – okazjonalnie bywam czytaczem.
Od czasu do czasu lubię sobie przystanąć w księgarni, wziąć do ręki książkę i trochę ją podczytać bez zamiaru kupowania. Świetnie nadają się do tego Empiki, gdzie przygotowane jest miejsce dla czytaczy – wszystkich tych, którzy spożywają książki na miejscu.Od kilku dni raczę się pewną książką, którą zdecydowałem się przeczytać całą, jednak na razie nie chcę jej kupować. Podczytuję więc w kawałkach – mniej więcej po 50 stron – kończąc zazwyczaj wtedy, kiedy kończy się kolejny rozdział. Książka ma wprawdzie zakładkę, ale wiadomo – za każdym razem mogę trafić na inny egzemplarz, więc zapamiętuję rozdział i to wystarczy.
Wczoraj przeczytałem kolejną partię materiału, ale jakoś tak z ciekawości skonsumowałem pierwszą stronę rozpoczynającego się rozdziału. W odpowiednie miejsce włożyłem zakładkę po czym zadowolony odłożyłem książkę i wyszedłem z Empiku.
Wieczorem byłem w jednym z centrów handlowych – tam również jest Empik. Jako, że miałem wolną chwilę, postanowiłem wrócić do mojej książki. Wchodzę do księgarni, biorę pierwszy z brzegu egzemplarz i kierując się w stronę ławeczki dla czytaczy bezwiednie otwieram książkę w miejscu, w którym tkwiła zakładka.
Moja książka była założona dokładnie w tym miejscu, w którym przerwałem czytanie kilka godzin temu w zupełnie innym Empiku.
Nazywam to „małym cudem” – czyli czymś, co przytrafia się okazjonalnie każdemu z nas i co najczęściej tłumaczymy zbiegiem okoliczności. Nazywajcie to zresztą jak chcecie. Efekt jest taki sam: lekkie zaskoczenie, zadziwienie, pewne niedowierzanie i chwila refleksji: hm… a może coś jednak jest po drugiej stronie lustra?
Przyjrzałem się też swojemu blogowi – już od dawna chciałem coś zmienić w wyglądzie strony – od początku była ciemna i chyba trochę przygnębiająca. Kto wie, może miało to jakiś wpływ na same wpisy? Przebiegłem je pobieżnie i… muszę powiedzieć, że to nie jest ten blog, jaki miałem prowadzić.

Kiedy rzucałem palenie nawet pochmurne dni były radosne
Przypomniałem sobie chwile, kiedy rzucałem palenie. Czym wtedy żyłem? Co czułem i jak patrzyłem na siebie i swoje otoczenie? Co tu dużo gadać – tryskałem energią i optymizmem.
O tym właśnie chciałem pisać, kiedy przed miesiącem tworzyłem Nowy Smak Życia.
Usiadłem więc ciemną nocą i trochę rozjaśniłem stronę. Czasem trzeba otworzyć szerzej okno i wpuścić trochę świeżego powietrza. Jakiś czas temu użyłem określenia, że lato mamy jesienne – a kysz w przeszłość.
Tego lata na blogu będzie wiosna.
-
Zaczynamy!
Data publikacji: 31/05/2009 SkomentujDziś jest symboliczne otwarcie tej strony, wypada zatem jakoś ją określić, być może wydać jakieś oświadczenie, czy coś w tym stylu. Na szczęście większość z tego mamy już za sobą – wystarczy zajrzeć do „kilku słów o autorze” i po sprawie.
Pewnie już wiecie, że ten blog będzie w dużej mierze poświęcony papierosom, czy też raczej ich pozbywaniem się z własnego życia. Dzień startu jest symboliczny – o czym wspomniałem – ponieważ 31 maja obchodzimy Światowy Dzień Bez Papierosa. Nie obserwowałem dziś mediów, w szczególności telewizji, ponieważ całą niedzielę spędziłem z dala od miasta, jednak teraz, już po powrocie, zerkam na główne polskie portale i… no właśnie: ani śladu po Dniu bez Papierosa. Zupełnie tak, jakby go nie było. Jedynie na Onecie ankieta: „Czy jesteś już uzależniony od palenia?„. Dobre chociaż i to.




Najnowsze komentarze