-
Układ ma się dobrze
Data publikacji: 21/04/2010 Ilość komentarzy: 2
Minął czas narodowej żałoby, podczas której jeszcze raz pokazaliśmy, że potrafimy wznieść się ponad usłaną konfliktami codzienność i ponownie poczuć się razem. Potrafimy. My, Naród: jedność, wspólnota, duma i troska. Teraz wszystko się zmieni. Przez tydzień.To był niezwykły czas. Dla wielu trudny i bolesny, ale też z pewnością był to czas poczucia czegoś istotnego: chwile myślenia o pewnych ponadczasowych wartościach, chwile przypomnienia o tym, czym jesteśmy albo raczej co tworzymy jako społeczność – jako naród. W sposób naturalny był to czas wielkich i podniosłych słów. Ktoś powiedział, że media zdały egzamin. Egzamin zdały też partie polityczne. Przede wszystkim zaś egzamin zdał nasz naród.
No cóż, nie było to trudne.
Tragiczna w wymiarze ludzkim i wręcz niewyobrażalna w rozmiarach dla funkcjonowania państwa katastrofa spowodowała w nas naturalny, dobrze znany socjologom i psychologom odruch – wszyscy chcieliśmy poczuć się razem, poczuć się wspólnotą. Dramat łączy równie mocno – o ile nie mocniej – co euforia sportowych zwycięstw. I jeżeli pojawiły się głosy, że może warto na gruncie tej tragedii zbudować nowe standardy, wręcz fundamenty życia publicznego, one również były szczere, naturalne i niestety… niemożliwe do spełnienia.
Nie chodzi o to, że Polacy są źli. Nie problem w tym, że nie umiemy żyć w zgodzie, wspierać się, szanować mimo odmiennego spojrzenia na wiele spraw. Umiemy. I w sytuacjach mobilizacji – czy to w obliczu katastrofy, czy wobec działania żywiołów naturalnych, ale też w chwilach narodowej chwały – momentalnie zbieramy się i rodzi się w nas solidarność.
Dlaczego nie udaje nam się zachować tych szczególnych, godnych naśladowania i najwyższej pochwały postaw na dłużej?

Również w chwilach narodowej chwały rodzi się w nas solidarność. Do końca meczu. Fot.: www.siatkowka.net
Mamy tutaj do czynienia z czymś, czego doświadczyła niejedna osoba, próbująca rzucić palenie. Taka decyzja zmienia przecież wiele w życiu jednostki – ale także jej otoczenia. Wprowadza zachwianie pewnej równowagi, naruszenie pewnego status quo. Nie lubimy zbyt daleko idących zmian – wprowadzają one zamieszanie, niepokój, niepewność. Rzucanie palenia to poza wszystkim wychodzenie poza swoją strefę komfortu, naruszenie układu.
Kiedy nagle oświadczasz rodzinie, że zostajesz wegetarianinem – prawie na pewno będzie to oznaczało problemy. Kiedy dojrzewa w tobie czas na zmiany – często po wielu miesiącach czy latach wewnętrznych przemian – dla otoczenia może się to wydawać czymś kłopotliwym: „on tak nagle się zmienił! zaczął biegać, zmienił pracę, może ma kochankę?”
Nawet kiedy robisz coś absolutnie pozytywnego, coś co wydaje się nie mieć żadnych aspektów negatywnych – jak rzucanie palenia albo zerwanie z alkoholem – wywołuje w otoczeniu niepewność i pewien niepokój. Rodzina, znajomi – zwłaszcza ci palący – oficjalnie zachęcają cię, poklepują po plecach, ale tak naprawdę twoja decyzja wywołuje w nich niepokój. To jak to będzie? Nie zapalimy razem? A może będziesz chciał czuć się lepszy ode mnie? Zostałeś abstynentem? Czyli jak – teraz bedziesz miał innych pijących za zdegenerowanych alkoholików? Niedobrze.
Każdy z nas żyje w pewnym określonym układzie. Społecznym, towarzyskim, zawodowym i tak dalej. Próby wyjścia poza układ, naruszanie go czy chęć wyjścia poza często spotykają się z ostracyzmem, nieufnością czy wręcz wrogością. Walka z nałogiem to nie tylko zmaganie się ze swoimi słabościami ale także z otoczeniem.
Grupy społeczne, a nawet całe narody również mają swoją strefę komfortu. Opuszczają ją z prawdziwą niechęcią. Iluż wizjonerów, reformatorów i proroków zginęło, ponieważ pragnęli zbyt daleko idących zmian? Nie ważne, że ich wizje po wielu latach od ich śmierci odmieniały świat i czyniły go lepszym – pewien zastały układ społeczny musiał je po prostu przyswoić.
Od kilku dobrych dni wróciliśmy do swoich dawnych zachowań i przyzwyczajeń. Układ przywraca równowagę. I mimo, że wciąż mamy do czynienia z dramatem, wciąż jeszcze trwają pogrzeby i nie wszyscy jeszcze powrócili – my już z pewnością powróciliśmy do siebie samych.
Mówimy: życie trwa dalej.




Najnowsze komentarze