Poczuj wolność wyboru. Poczuj smak życia!
ikona RSS ikona email Ikona domowa
  • Kiedy minie czas krówek…

    Data publikacji: 6/11/2009 Rem Brak komentarzy
    Aspekt finansowy palenia nigdy jakoś szczególnie mnie nie fascynował. Papierosy drożały od zawsze… i od zawsze człowiek je po prostu kupował. Miał jakieś inne wyjście?

    papierosyupTemat stary jak świat – papierosy są drogie, drożeją w zastraszającym tempie, na myśl o kolejnej podwyżce szykujemy się do ograniczenia albo rzucenia. I co dalej? Dalej nic, po jakimś czasie odczuwania niepokoju (i wyrzutów sumienia) po prostu akceptujemy nową cenę, myśl o rzucaniu odkładamy na później i wszystko wraca do normy. Pieniądze prawie nigdy nie są prawdziwym powodem rzucenia palenia.

    Czasami możemy natknąć się na wyliczenia, ile palący wydają na swój nałóg. Różni autorzy różnie to liczą, chociaż zazwyczaj na koniec, w perspektywie 10-20 lat, wszystkim wychodzi, że nałóg pochłonął całkiem pokaźną sumkę. Jak już powiedziałem, taka argumentacja do palaczy po prostu nie trafia. Aspekt finansowy może być jednak dobrą dodatkową motywacją dla tych, którzy już odstawili papierosy, ale teraz czują, że ich pierwotne motywy nieco osłabły.

    No dobrze, mamy więc sprawę pieniędzy. Zróbmy kilka ekscytujących obliczeń. Na potrzeby dzisiejszego researchu wymyślamy sobie Braci Palaczy. Jest liściopad, roku 1999. Jeden z Braci podejmuje dramatyczną decyzję: będzie palił nadal. Drugi rzuca. Mija dziesięć lat – mamy listopad 2009 – obaj Bracia stawiają się w redakcji Nowego Smaku Życia i przedstawiają nam sprawozdania finansowe. Brat Palacz nie może zbyt długo usiedzieć, szybko wychodzi na papierosa. Jest zdeterminowany palić na potrzeby naukowe jeszcze kolejne 10 lat. Cóż za poświęcenie.

    Zerknijmy na sprawozdania. Obaj “od zawsze” palili 1 paczkę dziennie, w tej samej cenie. 10 lat temu wydawali na papierosy 4,50 dziennie, obecnie Brat Palacz płaci nieco ponad 8 złotych. Policzmy: Brat Palacz przez te 10 lat wydał około 22 tysięcy złotych. Poszły one z dymem, za każdym razem czyniąc Brata Palacza człowiekiem szczęśliwym i spełnionym. A co z Bratem Niepalaczem? Pytanie za 100 punktów brzmi: ile przez ten czas zaoszczędził na papierosach Brat Niepalacz?

    Pytanie za 100 punktów: ile zaoszczędzimy na niepaleniu?

    Pytanie za 100 punktów: ile zaoszczędzimy na niepaleniu?

    Nie męczcie się z wyliczeniami. Przez ten czas zaoszczędził on… – tak, tak – nie zaoszczędził on niczego. To właśnie jest największa tajemnica kosztów palenia, którą nie zajmują się autorzy piszący o owych pokaźnych sumach, które zamiast puszczać z dymem mielibyśmy przeznaczyć na zakup samochodu albo wręcz małego domku na przedmieściach.

    Problem w tym, że w przytłaczającej większości przypadków luźna gotówka, powstała w wyniku nie-kupowania papierosów, rozchodzi się jakoś inaczej. Na papierze, matematycznie, arytmetycznie wszystko się zgadza – prześledziłem podwyżki cen papierosów w ostatnich 10 latach i kwota 22 tysięcy wydana przez Palacza jest bliska rzeczywistości. Niestety, Brat Niepalacz nic z tych pieniędzy nie ma. Kiedy Palacz puszczał gotówkę z dymem, Niepalacz czynił się człowiekiem szczęśliwszym i spełnionym nabywając produkty niosące mu frajdę – choćby krówki kruche, na wagę.

    Jaki jest morał z tej opowiastki? Wydaje się prosty: papierosy – przy swoich horrendalnych cenach – w zasadzie nic nie kosztują ;-)

    No dobrze, to był żart. Zastanówmy się, co by było, gdyby Brat Niepalacz nieco zmienił podejście do zagadnienia. Otóż Niepalacz postanowił nagradzać siebie za niepalenie. Po chwili intensywnej pracy umysłowej rozumiał, że nabywanie krówek to dość kiepska nagroda, zwłaszcza w perspektywie czasu. Kiedy więc opadł bitewny kurz i okazało się, że walka z nałogiem została wygrana, Zapobiegliwy Brat Niepalacz co miesiąc nagradzał samego siebie za to, że nie pali.

    Skarpeta była pojemna – po 10 latach Zapobiegliwy ma swoje 22000. Fajnie? Może i tak, choć niezbyt rozsądnie. Załóżmy, że Brat Zapobiegliwy jest jednak Rozsądny i zamiast do skarpety wkłada comiesięczna nagrodę za niepalenie na konto oszczędnościowe. W ostatnich 10 latach można było w ten sposób “wypracować” dodatkowe 4-10 tysięcy. No, już lepiej. Rozsądny cieszy się, że odkładał w banku, a nie inwestował w jakieś akcje, gdyż ostatnie wielkie załamanie i kryzys finansowy z pewnością utopiłyby jego z trudem nieprzepalone pieniądze.

    Czyżby? Przyjrzyjmy się teraz Bratu Niepalaczowi Sprytnemu, który każdego miesiąca, począwszy od listopada 1999, wpłacał na inwestycyjny fundusz akcji. Sprytny nie zna się na giełdzie i innych skomplikowanych sprawach związanych z inwestycjami. Wszedł po prostu na Onet, wyświetlił sobie tabelkę funduszy inwestycyjnych i wybrał ten, który miał najwyższe słupki za ostatnie kilka lat, rozumując, że jeśli ktoś jest najlepszy od dłuższego czasu, to będzie przynajmniej dobry w następnej dekadzie.

    Brat Palacz intensywnie pali. Niepalacz obżera się krówkami. Zapobiegliwy kupuje kolejną skarpetę na swoją gotówkę (ma już 22 tys.). Rozsądny zbiera wyciągi bankowe i denerwuje Palacza ich głośnym analizowaniem (w tej chwili posiada 29 tysięcy). Sprytny… No właśnie, co z nim? Otóż Sprytny ma ponad 34 tysiące złotych. Mimo kryzysu, załamania giełdy, w perspektywie 10 lat i tak jego sposób okazał się najlepszy! (Tak naprawdę przez te 10 lat mieliśmy nie jedno, ale dwa załamania na giełdzie – pierwsze na początku tej dekady. A mimo to strategia Brata Niepalacza Sprytnego okazała się najbardziej efektywna.)

    Jakie wnioski płyną z dzisiejszej notki? Dla wielu – że krówki są pyszne. Dla innych wielu – że nagradzanie samego siebie za niepalenie może być nie tylko dodatkową motywacją, ale ostatecznie przynosi zazwyczaj dość wymierne efekty.

    Na początku krówki są dobrą nagrodą

    Krówki są pyszne, z pewnością osłodzą brak papierosów

    Jeśli rzucasz palenie, pewnie nie robisz tego tylko ze względu na pieniądze. Skoro jednak już to robisz, dlaczego dodatkowo nie skorzystać? Nagradzaj siebie! OK, w pierwszym okresie od rzucenia, mogą to być pyszne krówki, które z pewnością osłodzą nam brak papierosów. Dlaczego jednak po jakimś czasie, kiedy już będziecie czuć się pewniej jako niepalący, mielibyście zaprzestać nagradzania siebie? Macie do tego prawo. Wasz Brat Palacz cały czas wydaje na papierosy – wy te pieniądze wrzucajcie do skarpety, inwestujecie na lokacie, w funduszu czy wręcz bezpośrednio na giełdzie (a co tam!). Pamiętajcie, nic nie tracicie, bo te pieniądze byście przepalili.

    Moje wyliczenia oparłem o realne dane. Trochę tego się naszukałem w Internecie, ale dzięki temu sam uzyskałem jasność: nawet mimo krachu na giełdzie, regularne kupowanie jednostek funduszu dało Sprytnemu blisko 50% więcej niż wpłacał.

    Nikt nie jest w stanie przewidzieć co będzie za kolejne 10 lat. Pamiętajcie jednak o najważniejszym – praktycznie w każdej perspektywie czasowej zawsze wygrywacie z Bratem Palaczem. Jeżeli przez najbliższe 10 lat będzie on kupował papierosy po 10 zł dziennie, łącznie przez te dwie dekady wyda 58500 zł. Nie liczę tu nawet kolejnych podwyżek, które z pewnością palaczy jeszcze czekają. Mówi się, że papierosy będą w przyszłości kosztować nawet 20 zł. Jak myślicie, czy Brat Palacz nie zapłaciłby tych 20 zł za swoją codzienną paczkę?

    W tym czasie Brat Niepalacz zje mnóstwo krówek, Zapobiegliwy będzie miał skarpety wypchane kwotą 58 tysięcy, zaś Sprytny – właściwie nie robiąc nic szczególnego, tylko wpłacając na fundusz inwestycyjny swoją comiesięczną nagrodę za niepalenie  – osiągnie blisko 170 tysięcy złotych. Nie czytając ani jednej literki nudnych poradników inwestycyjnych. Nie robiąc nic szczególnego.

    Jedyne, co robi Sprytny to nagradza się za niepalenie, ponieważ jako Palacz, i tak te pieniądze by przepalił. Pieniądze te inwestuje w fundusz powierniczy. To wszystko.

    Nagradzajcie się za niepalenie. Na początku polecam krówki (owoce, drobne upominki, dobre wino czy niebanalna herbata, może dobry obiad w restauracji). Krówki są ważne, bo pozwalają nam poczuć się dobrze z naszym niepaleniem. Kiedy jednak nadejdzie już czas, gdy niepalenie stanie się dla nas oczywiste - nie przestawajmy siebie nagradzać. To naprawdę cały czas działa na nasza korzyść, wspiera naszą decyzję o niepaleniu,  sprawia, że czujemy się z naszym niepaleniem jeszcze lepiej.

    Nie przestawajcie siebie nagradzać. Kiedy minie czas krówek, róbcie to po prostu troszkę efektywniej.

    nas
    Dodaj do:
    • Gwar
    • Wykop
    • Facebook
    • MySpace
    • Digg
    • del.icio.us
    • Google Bookmarks
    • Yahoo! Bookmarks
    • Netvibes
    • Twitter
    • Technorati

    Dodaj swoją opinię

    Subscribe without commenting