-
Boli? To dobrze!
Data publikacji: 15/07/2010 Ilość komentarzy: 5
Pozostańmy na chwilę przy Pierwszym Tygodniu. Jeżeli wydaje Ci się czymś przerażającym – to pewnie masz rację. Jeżeli jednak stwierdzisz, że cały ten okres może być intensywnym, inspirującym i porywającym doświadczeniem… to również będziesz mieć rację.Zacznijmy jednak od tego, że to, czego się boisz, nie jest jakimś Twoim indywidualnym koszmarem, ale czymś, co przechodzą w zasadzie wszyscy nałogowcy. Jest to naturalna drogą wychodzenia z uzależnienia od substancji chemicznej – kiedy odstawiasz taki środek, jak na zawołanie zjawia się zespół abstynencyjny. Jego zadaniem jest przywołać Cię do porządku, który zburzyłeś, odstawiając mózgowi jego ulubioną używkę. To nie jest zemsta mózgu, ale jego rozpaczliwa obrona – ponieważ jest przekonany, że bez owej substancji zwyczajnie nie da rady funkcjonować.
Damy radę. Nie jest tak źle. Pamiętaj, że to co Cię spotyka, to NORMALNA i NATURALNA reakcja organizmu, bardziej świadcząca o poprawnym wychodzeniu z uzależnienia, aniżeli sygnalizująca problem. Podczas gdy wciąż odczuwasz pewien dyskomfort (ciesz się, że to nie heroina, że nie czujesz jak kości rozsadzają ci ciało, masz drgawki, wymioty i każda minuta trwa tysiąc lat), TWÓJ MĄDRY ORGANIZM ROZPOCZĄŁ JUŻ PROCES SAMOLECZENIA. Trwa oczyszczanie z toksyn. Podczas, gdy tam na górze, w mózgu, trwa wojna, tutaj na poziomie zwykłych komórek jest codzienna harówka: trzeba po prostu posprzątać.
Kiedy zatem czujesz objawy „głodu nikotynowego”, staraj się nie panikować. Pomyśl o tym, że to dobry znak, bo oznacza proces powrotu do równowagi chemicznej w Twoim organizmie. Możesz odczuwać zniechęcenie, jakiś niepokój czy huśtawkę nastrojów – to wszystko jest reakcją jak najbardziej naturalną.
Dobra wiadomość jest taka, że możesz zmniejszyć negatywne objawy odstawienia nikotyny.
Wspomniałem o heroinie. Wyjdźmy wreszcie z ciemnych wieków: mamy buprenorfinę czy metadon, które pozwalają zredukować objawy odstawienia tego narkotyku (buprenorfina jest w Polsce zatwierdzona jako lek przeciwbólowy, a nie jako lek od uzależnień, zatem dostępna w dziesięciokrotnie mniejszych dawkach, czym oczywiście wyróżniamy się na tle innych cywilizowanych krajów). Odstawienie nikotyny można łagodzić Zybanem czy Tabexem – nie brałem tych środków i nie radzę się tutaj kierować opiniami z forów internetowych. Porozmawiaj raczej ze swoim lekarzem.

Ten plasterek może komuś uratować życie.
Wychodzenie z palenia wspiera też oczywiście Nikotynowa Terapia Zastępcza, czyli leczenie od uzależnienia od nikotyny… nikotyną. Na pozór wydaje się to głupie, jednak warto tu pamiętać, że fizjologiczne objawy odstawienia tej substancji nie są aż tak dramatyczne, jak w przypadku innych narkotyków. Nikotyna przyjmowana w papierosach w daleko mniejszym stopniu wpływa na świadomość (odurzenie) niż heroina czy kokaina i również w daleko mniejszym stopniu skutki uboczne wywołuje jej odstawienie. Allen Carr porównywał głód nikotynowy do zwykłego głodu, warto jednak pamiętać, że świat nie jest czarno-biały i reakcje związane z odstawieniem mogą się znacznie różnić, w zależności od indywidualnego przypadku: mamy po prostu różne uwarunkowanie genetyczne.
Niezależnie od tych różnic, odstawienie nikotyny nie wywołuje zazwyczaj aż tak silnych reakcji. I można to zrobić trochę później. Przecież w walce z uzależnieniem w dużej mierze chodzi nie tyle o substancję uzależniającą ale o cały nowy styl życia. Palący musi się uporać nie tylko z chemią ale może przede wszystkim z psychiką. Najczęściej wystarczy odzyskać wiarę w życie bez papierosów i uporać się z dawnymi przyczynami, dla których w ogóle rozpoczęło się palić („sznury AKA”). Kiedy to nastąpi, odstawienie nikotyny może okazać się czymś łatwym, niemal niezauważalnym.
Jestem tego żywym dowodem.
Mózg żywi się – oprócz nikotyny oczywiście – również czymś bardziej subtelnym: przekonaniami. Nie chodzi mi o myśli – o to co sobie mówisz bądź wmawiasz. Chodzi o te wszystkie rzeczy, co do których masz pewność – niezachwiane przekonanie. Jeżeli żywisz przekonanie, że coś ci się należy, Twój mózg zrobi wszystko, aby Ci w tym pomóc. Jeżeli masz w sobie przekonanie, że jesteś osobą dowcipną i błyskotliwą – prawie na pewno taką właśnie osobą jesteś. Jeżeli jednak wmawiasz to sobie, dopiero próbujesz się do tego przekonać, coś w głębi duszy Ci mówi, że trochę oszukujesz. Nieładnie – mówi Ci Twój mózg. On wie, że naciągasz sprawy. Jedyna droga, aby go przekonać, że coś jest prawdą, to w to uwierzyć.
To bardzo prosta zasada. Twoja niezachwiana wiara i dogłębne przekonanie o czymś potrafią czynić cuda. Znacie to? Tak, od jakichś dwóch tysięcy lat.
Kiedy w pewnej chwili dotarło do mnie, że MOGĘ obyć się bez papierosów, było po sprawie. Tak, oczywiście, miałem plaster nikotynowy, który nadal mi podawał moją używkę. Ale wiecie co? Nie bałem się o samą nikotynę – bałem się braku papierosów. Kiedy ten lęk minął, nikotyna przestała być problemem. Kilka dni po odstawieniu papierosów odkleiłem swój ostatni plasterek i w ogóle nie zauważyłem, żeby coś się zmieniło.
Pierwsze dni abstynencji nie muszą być męczarnią. To, w jakim stopniu trudny będzie to czas, w dużej mierze zależy od Ciebie.
*) Początek dzisiejszej notki to sparafrazowana myśl Henry’ego Forda., myśl, którą warto zapamiętać. -
Pierwszy tydzień
Data publikacji: 8/07/2010 Skomentuj
Być może od pewnego czasu nie możesz się już doczekać na ten dzień. Jesteś nakręcony, naładowany, zdecydowany i zdeterminowany. Tryskasz optymizmem, chęcią działania i czujesz, że możesz wszystko. To dobrze, bo czeka Cię twarde lądowanie. Będzie płacz i zgrzytanie zębami.No właśnie – mam dość wrażliwe zęby. Kiedy w promieniu dwóch metrów ode mnie pojawia się dowolne narzędzie dentystyczne już mnie boli. Ostatnia reklama szybkiego Internetu z Tomaszem Kotem (a jeszcze wczoraj lubiłem gościa…) to jakiś horror. Kto to wymyślił i jaki chory umysł to zaakceptował?
Wczoraj udałem się na zabieg skalingu – niezorientowanym wyjaśniam, że chodzi o zwykłe, swojskie usuwanie kamienia nazębnego. No, nie takie zwykłe.
Przygotowywałem się na tę wizytę od tygodnia. Uprawiałem jogę, przeczytałem czterdzieści książek o pozytywnym myśleniu oraz dwie o hipnozie (autohipnoza – może to jest rozwiązanie?). Tuż przed wizytą całkiem poważnie rozważałem zakup jakichś pampersów.
Kiedy już zjawiłem się w gabinecie, byłem z siebie dumny, że w ogóle do niego dotarłem. Mogłem przecież uciec. Na wszelki wypadek poprosiłem panią doktor o przykucie mnie do fotela łańcuchami.
No cóż, nie pozostało mi nic innego, jak przetrwać.
Generalnie zabieg skalingu nie jest bolesny, może trochę nieprzyjemny, ale da się przeżyć. Chyba, że ma się wrażliwe zęby. Coś, co dla kogoś jest chwilową niedogodnością, dla zębowego wrażliwca jest torturą gorszą od borowania. Tam robisz sobie zastrzyk i odprężasz się, a tutaj Pani Doktor działa przy Twojej pełnej świadomości.
Czy myślicie, że mnie nie bolało? Otóż bolało mnie. W dodatku zabieg trwał jakieś sześć godzin – jakimś cudem upchniętych do kilkudziesięciu minut, co ze zdumieniem stwierdziłem zerkając na zegarek już po całej sprawie.
Zastanawiacie się, co to wszystko ma wspólnego z paleniem oraz Pierwszym Tygodniem? Bo Pierwszy Tydzień taki właśnie może być, jak moja wizyta u stomatologa. Możesz czuć się paskudnie, zastanawiać się po jaką cholerę w ogóle się tak męczysz, możesz nawet odrobinę wariować i całkiem poważnie podejrzewać, że oto właśnie na Twoich oczach cały świat Ci się wali. Właśnie ten walący się świat jest najgorszy. Twoje jeszcze tak niedawne dobre samopoczucie, nakręcenie na niepalenie i tak dalej gwałtownie bledną i czujesz już tylko czarną rozpacz – życie staje się nijakie, a Twoja egzystencja pozbawiona sensu.
Walcz o siebie, walcz o swoje dobre samopoczucie.
Pamiętasz strategię celów, która nakazuje Ci mieć cele szersze i dalej idące niż rzucenie palenia? Teraz o tym zapomnij. Teraz najważniejsze jest niepalenie. Tylko to się liczy. Jesteś na swoim Pierwszym Tygodniu i to jest ta najważniejsza bitwa.
Strategia walki jest prosta: unikaj otwartej bitwy z silniejszym wrogiem – staraj się wykorzystać wszelkie możliwe sposoby na prowadzenie wojny partyzanckiej. Kilka luźnych propozycji:
- W jednej chwili możesz odczuwać tylko jeden rodzaj emocji: pozytywną lub negatywną – zrób wszystko, aby odczuwać te pozytywną
- Umysł słabo sobie radzi z dwiema konkurującymi ze sobą myślami – wybiera tę, którą odczuwa jako ważniejszą – a w tej chwili najważniejszą dla niego sprawą jest pragnienie nikotyny. Odwróć jego uwagę.
- Rób coś. Bez przerwy rób coś. A jeżeli nie masz nic do roboty? Nie szkodzi – po prostu rób coś.
- Nakręć się na coś, co Cię fascynuje, inspiruje, co uwielbiasz, żyj tym czymś.
- Zadbaj o odpowiednią dietę. Jaką? Najlepsza jest taka, która wydaje Ci się najbardziej atrakcyjna. Z drugiej strony warto wykorzystać fakt, że na nasze samopoczucie wpływa to, co zjedliśmy i sięgnąć po kilka polecanych produktów. Jeszcze do tego wrócę na Nowym Smaku Życia
(Czy wiecie na przykład co ma wspólnego kardamon z papierosami?) - W ogóle rób jak najwięcej atrakcyjnych rzeczy. Dobrze jest robić coś twórczego, co daje Ci satysfakcję – pisz, maluj, komponuj, układaj puzzle albo statek kosmiczny z klocków Lego.
- Zadbaj po prostu o to, by Twój umysł – poza jedynym tylko aspektem, czyli paleniem – czuł się twórczo, inspirująco, po prostu wspaniale.
- Wymyśl sobie mantrę albo dwie. Kiedy trzeba, powtarzaj ją. Mów ją, myśl ją, stań się nią. Klep ją do znudzenia, przekonuj swój załamany mózg, że kontrolujesz sytuację. No dobrze, nie chciałem tego napisać, ale napiszę: wmów to sobie. Przykład dobrej mantry: „Jestem cholernym zwycięzcą. Zrobię to. Pokonam go” (chodzi o własny mózg – to z nim walczysz, nie z papierosami). Inna mantra – dosadna, rubaszna, nieco ordynarna i tylko dla dorosłych: „Dupa, dupa, dupa”. Czasem coś, co może wydawać się krańcowo głupie działa zaskakująco skutecznie. Ale ludzie są różni. Jeżeli jesteś osobą wierzącą, być może doda Ci sił powtarzanie zdania, które kiedyś przeczytałem w niewielkiej, acz budującej książce i które brzmiało tak: „Bądź spokojny i wiedz, że Bóg jest nad tobą”.
Wszystko pięknie, powiecie, ale jak tu nakręcać się na coś pozytywnego, kiedy wokół szarzyzna, ból i zwątpienie wywołane brakiem nikotyny? Celowo zacząłem dziś od mojej wizyty u dentysty. Pewne rzeczy po prostu trzeba zrobić. Robisz je wiedząc, że może zaboleć. Robisz je nie dlatego, że oczekujesz, iż będą przyjemne, ale dlatego, że masz je do zrobienia.
Na szczęście można się postarać, aby Pierwszy Tydzień był przeżyciem tyleż intensywnym, co interesującym. Kiedy znajdujesz się na fotelu u dentysty, nie masz zbyt wielu możliwości. Jeżeli odpowiednio o to zadbasz, Twój Pierwszy Tydzień Niepalenia może z początkowej beznadziei zamienić się w coś, co odmieni Twoje życie.





Najnowsze komentarze