Poczuj wolność wyboru. Poczuj smak życia!
ikona RSS ikona email Ikona domowa
  • Jasna strona niepalenia

    Data publikacji: 7/12/2009 Rem Brak komentarzy
    Dzisiejszy tytuł może wydać się komuś mało odkrywczy – w końcu o pozytywnych skutkach rzucenia palenia mówi się i pisze tak dużo, a w dodatku owe pozytywne skutki wydają się tak oczywiste, że powtarzanie tego wszystkiego nie ma większego sensu. Nie powtarzajmy zatem.
    sun

    Pogoda dziś była paskudna, przynajmniej na Mazowszu: od rana szaro, mokro, senno-jesiennie i w dodatku bez większej nadziei na jakieś choćby w przybliżeniu pogodne zakończenie dnia. W taką pogodę ludzie snują się po korytarzach biur i zastanawiają nad sensem życia. W taką pogodę młodzi wpadają na pomysł ubierania się na czarno, a starsi zapisują do Greenpeace.

    W taką właśnie pogodę kolega, znany ze swojego zamiłowania do pewnych kowbojskich papierosów, zapytał mnie, czy też mam tak, jak on, czyli, że nie mam na nic ochoty, chodzę bez życia i najchętniej przeteleportowałbym się teraz do swojego łóżka. Mój rozmówca rzeczywiście wydawał się kompletnie wyzuty z jakiejkolwiek werwy, jakby jedyny jego cel stanowiło dzisiaj przeegzystowanie jakoś do tej mitycznej siedemnastej.

    Kolega pytał mnie o mój stan ducha, bo był ciekawy, czy jako były palacz znoszę dzisiejszą szarość jakoś lepiej niż on. Ponieważ trudno mi było ukryć mój wewnętrzny energetyczny superpłomień (rozpalany codziennym niepaleniem) pocieszyłem go, że moja rozpierająca mnie energia to z pewnością nie jest sprawka nie-papierosów, ale tego, że podobno niepalący są bardziej podatni na działanie kofeiny, a ja właśnie wypiłem małą czarną w bardzo dużym kubku.

    Kolega odsnuł się do swoich zajęć (walka z ziewaniem, próba utrzymania się w pionie podczas symulowania intensywnej pracy na komputerze, odliczanie minut do kolejnego papierosa podtrzymującego na duchu i tak dalej), ja zaś uświadomiłem sobie – już bardziej na poważnie – że rzeczywiście dzisiejszą pogodę znoszę dużo lepiej niż wszyscy palacze, z jakimi się dziś widziałem. Tak naprawdę to trudno mi sobie przypomnieć, kiedy ostatnio czułem naprawdę wielkie znużenie, zniechęcenie, brak energii, apatię, czy nudę.

    Nie-palenie zmieniło mnie. Naprawdę. Trudno to wyjaśnić, tym bardziej, że o to nie zabiegałem i wydaje się to raczej jakimś skutkiem ubocznym rzucania palenia niż elementem terapii. Ja po prostu mam więcej energii niż dawniej. Na co dzień w ogóle o tym nie myślę, jednak takie sytuacje, jak dziś, uświadamiają mi, że mam w sobie znacznie więcej zapału i chęci do życia niż dawniej.

    Gdybym nigdy nie palił, nie umiałbym się tym tak bardzo cieszyć. Dla nigdy nie palącego stan niepalenia może i jest czymś naturalnym, ja jednak byłem prawdziwym nałogowcem i widzę różnicę. Kiedy czuję się nieco osłabiony, kiedy zakradają się jakieś życiowe wątpliwości albo po prostu kiedy pogoda jest szklana, wystarczy przypomnieć sobie, że… nie palę. Naprawdę – to daje potężnego kopa. Jeszcze większego – satysfakcja, że gdybym palił, czułbym się o wiele wiele gorzej.

    Łał, ja przecież naprawdę nie palę, czuję się z tym świetnie, co mi tam jakaś szaruga.

    To, o czym dziś piszę tylko pozornie wiąże z entuzjazmem, o którym pisałem ostatnio. Entuzjazm… no cóż, nie zawsze jest na miejscu, czasem wydaje się po prostu nienaturalny. Nie chciałbym nigdy wzbudzać w sobie hura-optymizmu i takich tam w sposób sztuczny, udawać wiecznie uśmiechniętego faceta bez żadnych problemów. Chodzi raczej o to, że kiedy entuzjazmu chwilowo brak, zazwyczaj wystarcza zwykła satysfakcja, że nie palę.

    Czy nie za często wykorzystuję dawne (bądź co bądź to już dwa lata) zwycięstwo nad papierosami, do rozwiązywania swoich bieżących spraw? Czy dla podtrzymania dobrego samopoczucia nie zostałem przypadkiem psycho-odcinaczem emocjonalnych kuponów od pradawnego sukcesu?

    Nie zastanawiałem się nad tym, bo i po co, skoro to wciąż działa?

    Dodaj do:
    • Gwar
    • Wykop
    • Facebook
    • MySpace
    • Digg
    • del.icio.us
    • Google Bookmarks
    • Yahoo! Bookmarks
    • Netvibes
    • Twitter
    • Technorati

    Dodaj swoją opinię

    Subscribe without commenting