Poczuj wolność wyboru. Poczuj smak życia!
ikona RSS ikona email Ikona domowa
  • e-papierosy – ostatnie starcie

    Data publikacji: 30/06/2009 Rem Ilość komentarzy: 3
    Kiedy rzucałem palenie, e-papieros właśnie wkraczał na polski rynek. Wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem. Wprawdzie słyszałem o takim wynalazku, jednak sądziłem, że nowinka ta będzie dostępna dopiero za kilka lat.  To prawdopodobnie mnie uratowało – gdybym wiedział, że już za miesiąc elektroniczne papierosy pojawią się na Allegro, być może zamiast podejmować trud rzucania, po prostu bym te trzydzieści dni zaczekał.

    O e-papierosach napisałem już w zasadzie wszystko, co warto wiedzieć. Wydaje mi się też, że w poprzednim tekście określiłem swój stosunek do tegoż wynalazku: uważam, że nie nadaje się do rzucania palenia. E-papieros może z powodzeniem zastąpić tradycyjne metody wchłaniania nikotyny, jednak nie jest dobrym pomysłem dla kogoś, kto chce się uwolnić od nałogu.

    Na wielu stronach poświęconych papierosom elektronicznym (w przytłaczającej większości należących do sklepów mających e-papierosy w ofercie) czytamy, że dzięki stosowaniu wkładów o coraz mniejszej zawartości nikotyny (aż do wkładów z jej zerową zawartością), możemy ostatecznie pokonać uzależnienie od tej substancji.

    Nie jest to niestety takie proste. Zastanówmy się chwilę, dlaczego ludzie palą papierosy? Dla przyjemności? Dla zabicia czasu? A może dla szpanu? Odpowiedź jest prosta i już o tym na Nowym Smaku Życia mówiłem – jedynym powodem, dla którego palacz sięga po kolejnego papierosa, jest psychofizyczne uzależnienie od nikotyny (nikotyna wykazuje podobne działanie uzależniające, co kokaina czy heroina). Wszystko inne jest tylko następstwem uzależnienia. Odczuwasz przyjemność zapalając porannego papierosa? Wydaje ci się, że jak zapalisz, odczujesz ulgę albo przyjemne odprężenie? Masz rację – tak to właśnie wygląda. Mózg oczekuje kolejnej dawki po to, aby wyzwolić kolejną porcję dopaminy i adrenaliny – których wydzielanie zostało wcześniej zaburzone przez nikotynę z poprzednich papierosów. Kółko się zamyka.

    Jaki jest sens używania e-papierosa bez nikotyny? O ile w przypadku tradycyjnych papierosów można było jeszcze od biedy odwoływać się do starych mitów (w rodzaju – palenie jest dla twardzieli), o tyle e-papieros nie ma już tego posmaku. Jest to higieniczne, stosunkowo bezpieczne dla ogólnego zdrowia, inhalowanie nikotyny. I tyle.

    E-papierosy nie nadają się jako Nikotynowa Terapia Zastępcza, gdyż za bardzo przypominają papierosy tradycyjne. Orzekła to również WHO. Zamiast likwidować połączenia w mózgu, odpowiedzialne za nawyk palenia, utrwalają je i wzmacniają istniejące skojarzenia. A dodatkowo, dając poczucie bezkarności (nie są rakotwórcze!), wysyłają czytelny sygnał do mózgu – „Spoks, można pójść na całość, kto by tam teraz odstawiał pyszną nikotynę, skoro nie szkodzi”.

    Nie kwestionuję wagi tego wynalazku. Na świecie są miliony palaczy – ilu uda się w najbliższym czasie trwale rzucić palenie? Tylko niewielki odsetek palących odstawi dziś, jutro czy za tydzień tę bodaj najgroźniejszą truciznę współczesnego świata.

    Dlatego e-papieros jest potrzebny. Może uratować setki, miliony istnień ludzkich. Nie uwolni ludzkości od nikotyny. Ale pozwoli uniknąć wielu niepotrzebnych śmierci.

    Naprawdę bardzo się cieszę, że rzuciłem dosłownie „pięć minut” przed pojawieniem się w Polsce e-papierosa. Znam siebie dobrze i wiem, że gdybym „zaczekał” na e-papierosy – teraz byłbym nadal uzależniony.

    Naprawdę cieszę się, że e-papierosy dotarły do Polski. Dzięki nim przynajmniej jeden z moich przyjaciół, który postanowił się „przerzucić” pozostanie nim na wiele, wiele lat bez groźby paskudnych rezultatów tradycyjnego palenia.

    OK. Wydaje mi się, że temat e-papierosów chyba – póki co – wyczerpałem. Powoli kończę pracę nad moją ultrafajną metodą rzucania palenia, jeśli dobrze pójdzie, napiszę o tym już w przyszłym tygodniu. Metoda jest prościutka – i może dlatego tak trudno mi jest ją ubrać w słowa. A tymczasem małe zmiany w moim „deezerowym radyjku” – Coltrane, który patronował poprzedniemu wydaniu WordPressa, przechodzi niżej. Najnowszemu wydaniu systemu patronuje Chet Baker i z tej okazji rozpoczyna obecnie moją małą playlistę Doobra noota. Chet jest melancholijny, jak mój nastrój w tej chwili, po nim zaś niezawodna jak zawsze Diana Krall wyczaruje dla was opowieść o skruszonym kochanku.

    Tak teraz patrzę, że cała Doobra noota jest melancholijna, jak padający w tej chwili deszcz, jazzowa jak dzisiejsza zadumana noc i jesienna, jak tegoroczne lato. Kto w nastroju, niech posłucha, niebawem jednak warto zmienić tony na bardziej wakacyjne.

    Dodaj do:
    • Gwar
    • Wykop
    • Facebook
    • MySpace
    • Digg
    • del.icio.us
    • Google Bookmarks
    • Yahoo! Bookmarks
    • Netvibes
    • Twitter
    • Technorati
     

    Komentarze do wpisu “e-papierosy – ostatnie starcie” ikona RSS

    • Mimo że od rana jest strasznie gorąco ustosunkuję się do tego artykułu bo nie ze wszystkim się zgadzam (i nie będę tu podawał ponownie linku w 2 poprzednich komentarzach wystarczy)
      Napisał Pan:
      „uważam, że nie nadaje się do rzucania palenia. E-papieros może z powodzeniem zastąpić tradycyjne metody wchłaniania nikotyny, jednak nie jest dobrym pomysłem dla kogoś, kto chce się uwolnić od nałogu.”
      Uważam że nie jest to prawdą. Dlaczego ?
      Palacz wg Pana jest uzależniony tylko od nikotyny, jeśli tak by było to plastry gumy i inne moim zdaniem bezsensowne wynalazki bezproblemowo pozwalałyby rzucić palenie, a jednak tak nie jest.
      Palenie papierosów składa się z kilku elementów (dziwnie to zabrzmiało:P)
      1. Nikotyna, przewyższa toksycznością i mocą uzależniającą wiele nielegalnych narkotyków jednak nie jest uważana za narkotyk. Powoduje ona między innymi wzmożone wydzielanie adrenaliny i dopaminy, dzięki temu jest nam „lepiej” jak „puścimy dymka”
      2. Trzymanie papierosa w ręku – wbrew pozorom stosując gumy czy plastry brakuje nam odruchu trzymania papierosa i podnoszenia go do ust.
      3. Dym i „drapanie w gardle” – od tego też uzależnionych jest większość palaczy.
      Teraz odpowiedź na pytanie dlaczego uważam że papieros pomaga w rzuceniu palenia.
      Należałoby jeszcze wspomnieć że istnieją trzy różne nałogi palenia: fizyczny, psychiczny i psycho-fizyczny, ale to już temat na nieco dłuższe rozważania.
      To co jest napisane na większości stron czy to sklepowych czy w jakikolwiek sposób reklamujących elektronicznego papierosa jest całkowitą prawdą, jednak nigdzie nie ma napisanej ważnej rzeczy „trzeba chcieć”
      Jak każdy nałóg łatwiej rzucić go ograniczając. W tym przypadku ograniczając zawartość nikotyny czy to przy pomocy wkładów czy płynów do uzupełniania. Powiedzmy że dana osoba jest uzależniona od siedzenia przy komputerze, czy łatwiej jej będzie przestać całkowicie siedzieć z dnia na dzień czy łatwiej będzie stopniowo ograniczać ?
      Wiadomo każdy palacz nawet jak rzuci paleniem nadal pozostanie palaczem tak jak alkoholik zawsze (mimo rzucenia picia) zostanie alkoholikiem.
      Dwie osoby z moich znajomych palące wcześniej papierosy R1 zaczynając z epapierosem od razu zaczęły „palić” wkłady bez nikotyny i już im tydzień się udaje (nie mają zamiaru wracać do zwykłego palenia)
      Ja zrezygnowałem ze zwykłych papierosów na korzyść elektronicznego z kilku powodów, po pierwsze zdrowie, po drugie finanse, po trzecie nie wszędzie mogłem palić i mi to przeszkadzało :)
      Na razie nie planuję rzucić całkowicie tego elektronicznego (zwykłych nie palę już miesiąc) bo za bardzo to lubię, jednak nie wykluczam że za jakiś czas zacznę schodzić do mniejszych zawartości nikotyny w płynach do napełniania. Chociaż w sumie i tak mniej „palę” wcześniej nie mogłem wytrzymać 2 godzin bez papierosa, teraz czasami na kilka godzin zapominam i nie „trzęsie mnie” aby zapalić.
      Tak czy inaczej, czy zamierzamy rzucić palenie czy nie, warto jednak przejść na elektronicznego papierosa. Potrzeba więcej takich artykułów jak Pański i uświadomienia ludziom możliwości nie trucia się.
      W rzucanie palenia innymi sposobami nie wierze, za dużo razy różnych sposobów już kiedyś próbowałem.
      Pozdrawiam i wczesną porą życzę miłego dnia.

    • Istotę nałogu warto poruszyć nieco głębiej, dlatego w najbliższej notce blogowej przyjrzymy się temu zagadnieniu dość wnikliwie – przy okazji demaskując kilka najpowszechniejszych mitów, dotyczących palenia.

    • Czekam z niecierpliwością na kolejną notkę, ciekaw jestem czy moje myślenie na temat nałogu jest bardzo różne od Pańskiego.


    Dodaj swoją opinię

    Subscribe without commenting