Poczuj wolność wyboru. Poczuj smak życia!
ikona RSS ikona email Ikona domowa
  • Co tak naprawdę palisz?

    Data publikacji: 15/06/2009 Rem Ilość komentarzy: 4
    Palisz, bo lubisz. Ale czy tak naprawdę wiesz, co właściwie palisz?

    plantacja

    Większość palaczy uważa, że to, co palą, to po prostu kawałki wysuszonego tytoniu, zawinięte w bibułkę i opatrzone w filtr. Receptura stara, znana od lat, oczywiście nieco udoskonalona. W końcu koncerny tytoniowe od lat prowadzą badania nad szkodliwością własnych produktów i pod naciskiem opinii publicznej z pewnością starają się wyeliminować jak najwięcej substancji szkodliwych.

    Czy taka jest prawda? Czy rzeczywiście papierosy, które możemy kupić dziś, są mniej szkodliwe niż kiedyś? Na pierwszy rzut oka wydaje się to oczywiste – z dekady na dekadę sukcesywnie spada ilość nikotyny i substancji smolistych, coraz lepsze są filtry, opracowano specjalne systemy wentylacji (mikrodziurki). Wobec rosnącego niepokoju, jaki wywołują doniesienia o szkodliwości palenia, koncerny tytoniowe  nie mają wyjścia i od pół wieku robią wszystko, by papierosy stały się „zdrowsze”. Hm… czyżby?

    Lektura gigantycznej dokumentacji, określanej przez te koncerny jako poufne, a odtajnionej na skutek głośnych procesów sądowych w USA, odsłania znacznie gorszy obraz – tak naprawdę działania koncernów tytoniowych od lat szły w zupełnie innym kierunku – miały sprawić, aby papierosy coraz bardziej uzależniały. Kiedy bliżej zapoznajemy się z działalnością producentów papierosów, włosy dosłownie stają na głowie, pozostawiając nas w stanie głębokiego niedowierzania.

    Wróćmy jednak do tego, co palaczom przyszło palić. W czasach PRL praktycznie wszystkie papierosy produkowane były w oparciu o tradycyjną technologię opartą na naturalnej fermentacji tytoniu. Był to proces czasochłonny, drogi i bardziej przypominał wytwarzanie dobrego koniaku, niż masową produkcję obliczoną na zysk. Wyjątkiem były papierosy Marlboro, produkowane w Krakowie od 1973 roku. To właśnie w tej marce stosowano zachodnią technologię, polegającą na dodawaniu do tytoniu związków chemicznych, „poprawiających smak”.

    Co tak naprawde palimy?

    Co tak naprawdę palimy?

    Tymczasem naturalna fermentacja tytoniu niszczy wiele substancji szkodliwych, eliminuje też występujące w liściach naturalne cukry. Dym takiego papierosa jest bardziej zasadowy i mniej kancerogenny. Jak się okazało, dym z papierosów produkowanych dawniej w Polsce powodował trzy razy mniej przypadków raka płuc niż w USA, czy też w krajach zachodnich, gdzie stosowano technologię szybkiego suszenia. Technologię, która wraz z wielkimi koncernami zachodnimi, zawitała również w naszym kraju. Czy wobec tego już w ciągu najbliższych 10-20 lat możemy spodziewać się u nas eksplozji zachorowań?

    Szybkie suszenie, skracające cykl produkcji, okazało się niewystarczające. Dla zwiększenia zysków, koncerny zaczęły do produkcji papierosów używać również odpadów, jak łodyg, czy pyłu. Aby taki wyrób nie rozleciał się na oczach palacza, zaczęto stosować odpowiednio dobrane substancje „wspomagające”. Do papierosów produkowanych obecnie dodaje się około 600 różnych związków chemicznych. Żaden z nich nie jest dodawany „dla zdrowia”. Ich cel to – poza „sklejeniem” wkładu tytoniowego – zwiększenie przyjmowanej przez palącego dawki nikotyny.

    Jak się okazało związek między nikotyną znajdującą się w papierosie a tą, którą wchłania palacz, jest dosyć luźny. Dzięki chemii można obniżyć zawartość nikotyny w papierosie, ale zwiększyć jej dawkę uwalnianą w dymie. Dzięki temu na opakowaniu producent może podawać coraz mniejszą zawartość nikotyny, tworząc wrażenie papierosa nie tylko mniej szkodliwego, ale i mniej uzależniającego, podczas gdy w rzeczywistości, dzięki chemii, ilość przyjmowanej przez organizm nikotyny nie zmniejsza się, a nawet staje się wyższa.

    Co ciekawe, wiele z dodawanych chemikaliów – jak gliceryna i sorbitol – było w naszym kraju niedopuszczone do stosowania z żywnością (w Polsce, tak jak w wielu krajach, papierosy klasyfikowane są jako „żywność”). Dla wielkich koncernów tytoniowych, wchodzących na polski rynek, dysponujących gigantycznym kapitałem, zmiana polskich przepisów okazała się dziecinnie łatwa…

    Zresztą, skoro mowa o pieniądzach, o czym my tutaj mówimy? Philip Morris na zakup 2/3 krakowskich zakładów wydał 200 mln, czyli tyle, ile koncerny tytoniowe kosztuje reklama papierosów w jednym pełnometrażowym filmie. A przecież takich filmów są dziesiątki, jeśli nie setki…

    Współczesne papierosy wydają się być „zdrowsze” również dzięki swojej konstrukcji. Przykładem niech będą mikrodziurki, które powodują, że przy zaciągnięciu część dymu ma „uciekać bokiem”. No cóż, mikrodziurki umieszczone na początku filtra, tworzą specjalny, drobiazgowo opracowany system wentylacji, kontrolującej proces uwalniania nikotyny w dymie, a następnie wchłaniania jej przez palacza. Nie chodzi, bynajmniej, o troskę o nasze zdrowie. Nie wierzycie? W marcu 1993 r. polski inżynier Jacek Kleszczewski zaproponował firmie Philip Morris swój własny patent na dziurkowanie papierosów. System ten redukował wchłanianie smoły o około 63%, zaś nikotyny prawie o 82% (obecnie stosowana konstrukcja wentyluje około 25% dymu). Taka ilość byłaby jednak z pewnością znacznie mniej uzależniająca. Ostatecznie współpracy nie nawiązano. Czy przyczyną był koszt patentu, który przekraczał, zdaniem koncernu, koszt życia tysięcy palaczy? Nie wiadomo.

    W swoich rozważaniach wolałbym nie skupiać się na negatywnych emocjach, chciałbym też uniknąć straszenia palaczy, którzy i bez tego są bombardowani niepokojącymi wieściami na temat ich nałogu. Sam przez to przechodziłem i wiem, że nie jest to przyjemne. A jednak – kiedy czytam o świadomych, gruntownie przemyślanych i starannie opracowanych przez rzesze prawników, działaniach wielkich koncernów tytoniowych, coś we mnie rodzi prawdziwy gniew.

    Co innego palić z powodu własnej głupoty, nieostrożności czy głupiej ciekawości, a co innego mieć świadomość, do jakiego stopnia wynikło to z manipulacji koncernów, działających tylko i wyłącznie w celu maksymalizacji zysków. Tam nie ma żadnej misji, kochani, tam chodzi tylko o wasze pieniądze.

    Dzisiejsza notka powstała w oparciu o tekst (część 1 i część 2) Mirosława Kulowskiego. Serdecznie polecam tę lekturę. Będziecie wstrząśnięci. Bo niby to wszystko jest znane, wałkowane wiele razy, a jednak… cały czas przerażające.

    A tymczasem, już niebawem, przedstawię bardzo prostą, skuteczną i bezbolesną metodę rzucenia palenia. Są zainteresowani?

    Dodaj do:
    • Gwar
    • Wykop
    • Facebook
    • MySpace
    • Digg
    • del.icio.us
    • Google Bookmarks
    • Yahoo! Bookmarks
    • Netvibes
    • Twitter
    • Technorati
     

    Komentarze do wpisu “Co tak naprawdę palisz?” ikona RSS

    • ciekawy temat.akurat jestem palaczem co wypala z 50 papierosow dziennie.od kad pamietam to palilem duzo juz tak z 15 lat i nawet nie probuje rzucic bo mysle ze moja psychika jest na to za slaba ale jesli to takie proste to bardzo prosze.

    • Bardzo ciekawy temat, nigdy wcześniej nie czytałem o czymś takim ale szczerze mówiąc zastanawiałem się kiedyś nad tym jak papieros działa na człowieka i właśnie wydawało mi się iż producenci papierosów dodają coś do nich żebyśmy palili coraz więcej gdyż kupione papierosy znaczne różnią się smakiem od tytoniu kupionego na kilogramy który tak naprawdę nie zaspokaja mojego głodu nikotynowego chociaż wydaje się mocniejszy. mam 22 lata i palę od około 10 lat staram się rzucić ale niestety nie potrafię to jest silniejsze ode mnie wcześniej paliłem 2 paczki dziennie teraz palę 1 paczkę staram sie ograniczać ale trudno mi to idzie.

    • Witam.
      Palę papierosy od 55 lat dziw,że jestem zdrowy,starałem się kilkakrotnie rzucić papierosy,najdłużej 3 miesiące i raz miesiąc.
      Ciekawy jestem,jaka to metoda,chętnie chociaż ograniczył bym do 10 dziennie.

    • Nic prostrzego

      Przejdź na e-palenie czyli e-papierosy ja rzuciłem po 30 latach dzięki e-papierosowi


    Dodaj swoją opinię

    Subscribe without commenting