Poczuj wolność wyboru. Poczuj smak życia!
ikona RSS ikona email Ikona domowa
  • Całe to ględzenie o rzucaniu

    Data publikacji: 10/09/2009 Rem Ilość komentarzy: 2
    bulbcrazyByć może słyszeliście stary żart: ilu psychologów potrzeba, aby wymienić żarówkę? Odpowiedź jest prosta: wystarczy jeden pod warunkiem, że żarówka jest gotowa na zmianę.

    Najlepsze w tym smacznym dowcipie jest to, że zawiera on żywą prawdę o psychoterapiach, rozwoju osobistym czy chociażby walce z uzależnieniami i złymi nawykami. Wszelkie trwałe i pozytywne zmiany możemy osiągnąć tylko wtedy, kiedy rzeczywiście tego chcemy, kiedy jesteśmy na to gotowi, a najlepiej, kiedy tego pragniemy – niemal pożądamy. Jest to tak oczywiste, że chyba nikt tego nie kwestionuje.

    Zazwyczaj nie ma sensu przekonywać nieprzekonanych. Być może jedyne, co warto w takiej sytuacji zrobić, to przedstawić rozmówcy czyste fakty i liczyć, że do niego przemówią. Jeśli nie teraz, to może w przyszłości.

    Z drugiej strony – czy fakty mogą w ogóle przekonać palacza do rzucenia palenia? Zawsze (jak dotąd naprawdę za każdym razem), kiedy rozmawiam z osobą palącą, osoba ta instynktownie ucieka od faktów. Stara się je podważyć albo zbagatelizować. Zresztą, co tu daleko szukać – kiedy jeszcze paliłem, sam zachowywałem się identycznie. Pierwszą książkę o rzucaniu palenia przeczytałem dopiero jakieś dwa miesiące po rzuceniu palenia. Wcześniej na samą myśl o takich pozycjach czułem się nieswojo, a gdzieś na obrzeżach psychiki czaił się narastający niepokój, żeby nie powiedzieć panika.

    Nie chcę tego słuchać... To jakis antynikotynowy blitzkireg?

    To jakiś antynikotynowy blitzkireg?

    Czy warto więc „ględzić” palaczom o paleniu? Na pewno warto robić to z umiarem, bez zabarwienia emocjonalnego. Wierzcie mi, kochani niepalący, palacz ma wystarczająco dużo własnych problemów czy wątpliwości – nie potrzebna jest mu wasza zajadłość, mentorski ton i nieustanne pouczanie. Nie ma nic gorszego niż wojujący misjonarz niepalenia, który za punkt honoru wziął sobie dopaść palacza i przyszpilić go.

    Palacz to osoba przebiegła i sprytna – misjonarz niepalenia wie o tym doskonale i dlatego uderza znienacka – w celu zapędzenia delikwenta w kozi róg i zmuszenia go do zrobienia kilku wolnych od dymu wdechów. Podczas robienia tych wdechów wraz z zabójczo czystym powietrzem misjonarz wsącza do organizmu palacza niepokojące treści antynikotynowe. Szybko, sprawnie, bezlitośnie. Wszystko fajnie, ale czy taki misjonarski Blitzkrieg ma w ogóle sens?

    Nie zapominajcie – żarówka musi być gotowa na zmianę. Inaczej można ją tylko spalić.

    Dodaj do:
    • Gwar
    • Wykop
    • Facebook
    • MySpace
    • Digg
    • del.icio.us
    • Google Bookmarks
    • Yahoo! Bookmarks
    • Netvibes
    • Twitter
    • Technorati
     

    Komentarze do wpisu “Całe to ględzenie o rzucaniu” ikona RSS

    • po co ględzić i się męczyć z tym rzucaniem, ja palę e-papierosa i wam polecam

    • Plastry, gumy, teraz e-papieros. To tylko zmiana metody dostarczania nikotyny do organizmu, bo uzależnienie pozostaje. Nie widzę więc sensu używania… Podziwiam wręcz ludzi, którzy POMIMO stosowania powyższych zamienników, jednak zerwali z nałogiem.


    Dodaj swoją opinię

    Subscribe without commenting