-
Mapa Myśli, czyli notowanie dla twardzieli
Data publikacji: 12/01/2010 Ilość komentarzy: 4
Pamiętacie moją przedostatnią notkę? Jestem ciekaw, jak wiele osób po lekturze tamtego tekstu rzeczywiście zastanowiło się, co by sprawiło, aby ten rok przeszedł do historii jako nadzwyczaj udany. Ciekawe, ilu z was wzięło do ręki jakiś notes, aby to zapisać.Wstydliwie przyznam, że również ja, po publikacji swojego tekstu, w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku udałem się do swoich zajęć i dopiero po trzech dniach zorientowałem się, że tak naprawdę sam nie stosuję się do własnych porad. Nieco zawstydzony sięgnąłem więc po notes, aby napisać listę rzeczy, które uczyniłyby ten rok ekscytującym.
Nie jest to jednak tak łatwe zadanie, jak by się wydawało. Dopóki wszystko tkwiło sobie bezpiecznie w głowie… wydawało się niemal oczywiste. Z chwilą, kiedy nad czystą kartką zawisł złowieszczy cień ostrej jak brzytwa stalówki, moje wielkie myśli, moje wspaniałe plany i zamierzenia… pierzchły w popłochu. Zupełnie, jakby nagle przestraszyły się, że… mogłyby zostać zrealizowane! Mój wielki, wspaniały rok 2010 przy bliższym poznaniu okazał się nieco chaotyczną plątaniną pragnień, z których co najmniej połowę bałem się utrwalać na papierze. A nuż okażą się nierealne? Może za dużo chcę? Nie uda mi się i wyjdę na durnia. No cóż, na samą myśl o możliwej porażce odechciało mi się czegokolwiek zapisywać.
Poza tym… hm… prawdziwi twardziele nigdy niczego nie zapisują, no nie? – próbowałem jeszcze nieśmiało bronić się przed pisaniem.
Ostatecznie coś tam naskrobałem… a przy okazji na własnej skórze poznałem dwie podstawowe przyczyny, dla których tak rzadko planujemy cokolwiek na papierze (mało kto wychodzi poza listę zakupów w supermarkecie – pisałem o tym we wrześniu). Pierwsza przyczyna wynika z obawy, że odniesiemy porażkę, druga: że takie zapisywanie to dowód słabości charakteru (nie zapominajmy, że twardzielom wszystko w życiu przychodzi samo).
Długo myślałem, jak rozwiązać problem notowania. Tak, żeby robić to bez poczucia klęski (nie jestem twardzielem…) i bez niebezpieczeństwa, że klęskę poniosę (a nuż się nie sprawdzi?).
I wiecie co wymyśliłem? Skoro tradycyjne zapisywanie własnych pragnień i marzeń kojarzy się z czynnością wykonywaną przez zagubioną nastolatkę w zamykanym na małą kłódeczkę notesiku, a poza tym skoro tradycyjny zapis wyzwala w nas poczucie nieuchronności, zobowiązania, czegoś, czego nie da się już odwołać… to może po prostu zmienić sposób notowania?
Rozwiązanie, jakie wypróbowałem i jakie proponuję to „mapa myśli” (ang. mind map). Taki sposób zapisywania własnych planów ma prawie same zalety. Nie kojarzy się z pamiętnikiem naszej siostrzenicy, nie wydaje się też tak totalny – może dlatego, że przyzwyczajeni do pisma linearnego, nie postrzegamy takiej mapy myśli jako zobowiązania, które zbyt natarczywie przymusza nas do realizacji planów.
Mapa myśli kojarzy się raczej z burzą mózgów, z procesem kreatywnym, jest nieortodoksyjna, bliższa geniuszom, niż wyrobnikom. Jeśli wierzyć naukowcom, uaktywnia obie półkule mózgu (co ułatwia przyswajanie informacji), chociaż dla mnie ważniejsze jest to, że taka mapa potrafi być szalenie czytelna – wystarczy jeden rzut oka, by zorientować się w temacie.
Co tu dużo gadać, po prostu wypróbowałem to. Poszukałem na dysku nieco już zapomnianego (kiedyś się tym trochę bawiłem) FreeMinda, jednak zabawa nabrała rumieńców, kiedy pobrałem nowszą wersję. Prawdę mówiąc nie chciało mi się rysować mapy na zwykłej kartce (tak naprawdę chciałem tylko zrobić jakąś stosunkowo szybką graficzną reprezentację swoich planów). FreeMind w nowym wydaniu okazał się tak przyjazny i szybki, że od razu pomyślałem, iż muszę o tym napisać na blogu. Z rozpędu stworzyłem też taką oto notatkę przykładową:
Kliknijcie na obrazek, aby zobaczyć jak fajnie FreeMind działa (w podanym linku macie mapę weksportowaną do flasha). Mapę można przesuwać, rozwijać i zwijać gałęzie, klikać na linki. Ważniejsze rzeczy można pogrubić, zmienić im kolor i wielkość czcionki, dodawać notatki itd. Czyż taki zapis waszych planów (czy czegokolwiek innego) nie wydaje się urzekająco czytelny (a przy okazji łatwo edytowalny)?
Oczywiście jest wiele programów do robienia map myśli. FreeMind jest jednak projektem darmowym, non-profit, tworzonym przez zapaleńców. Naprawdę polecam: na stronie projektu możecie pobrać ostatnią wersję stabilną (0.8.1), chociaż ja wybrałem wersję 0.9.0: ma m.in. eksport do Flasha (wasze notatki na stronie www) oraz jest kompatybilna z podobną aplikacją, jaką mam w telefonie (niestety, tylko dla platformy Android). Jednym z nielicznych mankamentów programu jest brak możliwości zabezpieczania map hasłem – zatem uważajcie, kto ma dostęp do waszych plików albo zabezpieczcie je w inny sposób.
Jeżeli więc z różnych względów nie zapisaliście jeszcze listy rzeczy, które uczynią ten rok udanym, gorąco polecam wam stworzenie swojej własnej Mapy Myśli na ten temat. Możecie to zrobić ręcznie, ale być może łatwiej będzie wam zrobić to na komputerze. Projekt można wydrukować, a następnie – by nie zapomnieć o własnych planach – …wkleić do waszego notesika zamykanego na kłódkę.
No cóż, w moim notesiku mapa „2010″ wygląda ekscytująco.





Najnowsze komentarze