Poczuj wolność wyboru. Poczuj smak życia!
ikona RSS ikona email Ikona domowa
  • Biologiczna Teoria Wszystkiego

    Data publikacji: 21/10/2009 Rem Skomentuj
    W pradawnych, mrocznych czasach, kiedy nie było jeszcze poradników życiowych, pouczających blogów ani instrukcji obsługi do czegokolwiek, człowiek nie miał właściwie większych szans na przetrwanie. Na szczęście w porę zauważyła to natura, która wyposażyła ludzkość w bardzo prosty mechanizm: jeśli robiło się coś dobrze, otrzymywało się nagrodę.

    mozgpudloWszystko działało bez zarzutu, przynajmniej na początku. Ludzie szukali pożywienia, chronili się przed niebezpieczeństwem i rozmnażali się, zaludniając nasza piękną planetę, a przy okazji czerpiąc z tego tytułu niejakie przyjemności. Tak właśnie to działało – ugryzłeś udziec mamuta, zaspokajając potrzebę dostarczenia do organizmu niezbędnych składników odżywczych – twój mózg częstował cię impulsem wyzwalającym uczucie przyjemności. Podobnie działo się z pozostałymi czynnościami fizjologicznymi. Jeśli – zdaniem mózgu – robiło się coś dobrze, otrzymywało się nagrodę. Proste.

    Co ciekawe, natura okazała się dość elastyczna i przewidziała, że niektóre działania człowieka nie muszą prowadzić bezpośrednio do przetrwania gatunku (chociaż w ostatecznym rozrachunku właśnie do tego wszystko miałoby się sprowadzać). W wyniku owej elastyczności przyjemność wyzwala w nas nie tylko uganianie się za antylopą, ale też snucie filozoficznych rozważań, kiedy ta piecze się już na wolnym ogniu.

    Jeszcze nie wiem, jaki wpływ na przetrwanie gatunku ma prowadzenie bloga, ale z pewnością jest to coś co wyzwala mechanizm nagrody. Inaczej bym przecież tego nie robił, prawda? Kto wie, być może gdzieś w moich zwojach mózgowych zrodziła się szaleńcza myśl, że w przyszłości zapewni mi to utrzymanie rodziny? Hm… to może chociaż da mi powodzenie u płci przeciwnej? ;)

    Zgodnie z biologiczną teorią wszystkiego, u podstaw wszelkich działań człowieka leży pragnienie odczucia przyjemności. Każda nasza czynność służy tylko i wyłącznie jednemu – poczuć ten interesujący apetyczny impuls elektryczny w jądrze podstawnym mózgu. Wszystkim zatem rządzi mechanizm nagrody, wynaleziony z braku instrukcji obsługi świata. (Mojżesz miał się pojawić dopiero za długie tysiące lat.)

    Niestety, jak powiedziałem, wszystko działało do czasu. Natura po prostu nie przewidziała, jak sprytną i przebiegłą istotą może okazać się homo sapiens. Jako gatunek z gruntu leniwy, musiał on wcześniej czy później zauważyć, że w mechanizmie nagrody – mającym pierwotnie nas chronić – są poważne uchybienia. Dziś mówilibyśmy o luce krytycznej, zaś Microsoft przysłałby nam uaktualnienie z odpowiednią łatą, wtedy jednak naturze pozostało tylko bezradnie przyglądać się jak pierwsi hakerzy łamią zabezpieczenia. Byli to oczywiście plemienni czarownicy ze swoim sfermentowanym sokiem owocowym i garściami podsuszonych liści. Spalane liście wprawiały mózgi czarowników w osłupienie, podobnie zresztą jak nadpsuty sok, powodując wzmożoną produkcję przyjemności – i tak zaczęła się era uzależnień.

    plemie

    Spalane liście wprawiały mózgi czarowników w osłupienie i tak rozpoczęła się era uzależnień

    Kiedy człowiek odkrył drogę na skróty, było już po herbacie. Mechanizm, który miał nas chronić, stał się niebezpieczną zabawką, wykorzystywaną dla doraźnej przyjemności. Po co znosić egzystencjalny trud życia, zmuszający człowieka do podejmowania jakichś tam działań, kiedy można prościej. Substancje psychoaktywne okazały się dość łatwe w zdobyciu i stosowaniu. Kiedy więc upadł monopol czarowników na stymulację dopaminową, ludzkość, w dążeniu do nieustającej przyjemności, wymyśliła papierosy.

    Na początku wydawały się produktem niemal idealnym: nie powodowały halucynacji, nie zagrażały integralności stosunków społecznych, a nade wszystko dostarczały upragnioną maleńką porcję przyjemności. Kto by się tam przejmował faktem, że przy okazji powodowały spustoszenie w całym biologicznym mechanizmie nagrody, zaburzając produkcję dopaminy i uzależniając organizm od kolejnych dawek.