-
Ostatni papieros
Data publikacji: 28/08/2009 Ilość komentarzy: 4To był naprawdę wyjątkowy papieros. Leżał przede mną na stoliku, obok ustawiłem szklaneczkę whisky, w rogu pokoju niewielka lampka dawała słabe, nastrojowe światło. Z głośników płynęła łagodna muzyka, był naprawdę wspaniały wieczór. Przede mną leżał mój ostatni papieros.

Wszystko było zaplanowane i doskonale zaaranżowane. Uwielbiałem te moje małe misteria, nazywałem ja – za Williamem Goldingiem – Rytuałami Przejścia. Celebrowanie ostatniego w życiu papierosa miało swój niepowtarzalny smak.
Na drugi dzień sprawy wyglądały nieco gorzej. Pierwszemu papierosowi towarzyszyło poczucie winy i przytłaczające poczucie własnej słabości. No nic – mawiałem sobie – następny ostatni papieros zamknie ten przeklęty krąg.
Trwało to długo – w sumie kilkanaście lat. Kiedy spróbowałem pozbyć się swego nałogu po raz ostatni, zupełnie o nim zapomniałem. Zapomniałem o moim dobrym znajomym – Ostatnim Papierosie. Do tego stopnia zajęty byłem swoją nowa rolą – czyli byciem osoba niepalącą – że mój prawdziwy ostatni papieros gdzieś mi umknął. Nie mam pojęcia kiedy dokładnie go wypaliłem. Nie pamiętam jak smakował. Paląc go chyba chciałem go jak najszybciej skończyć, niemal się spieszyłem – czułem, że czeka mnie coś niezwykłego – już za chwilę miałem stać się osobą niepalącą.
Nie pamiętam zbyt dobrze swojego ostatniego papierosa. Zawsze wydawało mi się, że powinien być czymś ważnym, wielkim – takim kamieniem milowym. Bzdura. W moim przypadku wcałym procesie wychodzenia z nałogu i odzyskiwania wolności pojęcie Ostatniego Papierosa okazało się zwykłym mitem.
-
Niespieszny koniec lata
Data publikacji: 24/08/2009 Skomentuj
Na naszych oczach kolejny sezon ogórkowy przechodzi do historii. Ostatni tydzień sierpnia to powroty z urlopów i wakacji, centra handlowe pęczniejące od artykułów szkolnych i ludzi oraz rodząca się gdzieś na krańcach świadomości nostalgia – jak to, czy to już naprawdę koniec lata?
Zanim w prasie kolorowej pojawią się artykuły, jak przeciwdziałać pourlopowej depresji, czeka nas jeszcze jeden, ostatni tydzień sierpnia. Tak sobie pomyślałem, że warto go wykorzystać na jako takie zaplanowanie przyszłości. Czy macie już swój plan na wrzesień, plan na jesień, czy wręcz plan na resztę tegorocznego roku?
Większość ludzi nigdy niczego nie planuje. Owszem, zazwyczaj mamy gdzieś w świadomości listę rzeczy do zrobienia, najczęściej tych bieżących, rzadziej długofalowych, ale tak naprawdę trudno to nazwać jakimś konkretnym, przemyślanym drogowskazem dla nas samych. Kiedy ostatnio rozmawiałem z pewną osobą o planowaniu, ta odparła mi, że życie z ołówkiem w ręku wydaje się nie tylko mało ekscytujące, ale wręcz przytłacza. Czy nie lepiej po prostu cieszyć się teraźniejszością i nie zastanawiać specjalnie nad tym, co będziemy robić za miesiąc, kwartał czy rok?
Przyznam, że takie myślenie jest mi dość bliskie – sama koncepcja prowadzenia terminarza zawsze wywoływała we mnie uczucie zniechęcenia. Z drugiej strony argumenty tych, którzy zwykli planować swoje poczynania, wydają się przekonywujące – rozsądny program na przyszłość daje poczucie kontroli nad własnym życiem, nie mówiąc już o okazji do uporządkowania wielu spraw. Kogo więc posłuchać?
Jedno wiem na pewno – warto wiedzieć, co chce się zrobić. Ostatni tydzień lata będzie dla mnie okresem przejścia od wiejskiego wyciszenia i spokoju ducha do znacznie szybszego życia w dużym, na pozór bezdusznym mieście. Na pewno postaram się, aby był to tydzień niespieszny, za to odrobinę refleksyjny. Przygotowując się duchowo na jesień spróbuję też sformułować swój własny plan.
Jak ktoś powiedział, cele to marzenia z terminem wykonania. Zatem może koniec tego lata to dobry czas, aby zająć się swoimi marzeniami?
-
Komiks w czasie przerwy
Data publikacji: 12/08/2009 Ilość komentarzy: 2Od ponad trzech tygodni wiodę sielski żywot urlopowy. Jest świetnie, zwłaszcza, że przez okno widzę najfajniejsze drzewo świata. Drzewo jest najfajniejsze dlatego, że jest pierwszym drzewem, jakie widuję codziennie po przebudzeniu.
Internetu prawie tu nie ma i dlatego – korzystając z krótkiej przerwy w urlopie – od razu rzuciłem się na 50 witryn, które warto znać. Rzuciłem się i… odkryłem stripgeneratora - czyli serwis, który umożliwił mi realizację jednego z marzeń z dzieciństwa, a mianowicie zostania autorem komiksu.
Poniżej próbka na szybko:

Oczywiście spodziewajcie się kolejnych odcinków Psiejskiego. Ale to już po urlopie, na który teraz szybciutko wracam. Do zobaczenia po 20 sierpnia!




Najnowsze komentarze