Poczuj wolność wyboru. Poczuj smak życia!
ikona RSS ikona email Ikona domowa
  • Drugi Pozytywny Krok

    Data publikacji: 19/07/2009 Rem Skomentuj
    Większość naszego życia spędzamy na wykonywaniu czynności mniej lub bardziej automatycznych, nie zastanawiając się specjalnie nad tym, dlaczego je wykonujemy. Zazwyczaj nie ma takiej potrzeby – co tu rozwodzić się nad wypiciem porannej kawy czy robieniem zakupów? Poruszamy się w znajomym świecie, pełnym utartych dróg i schematów, gdzie nasze przyzwyczajenia, nawyki i wzorce zachowań świetnie się czują. Rzecz jasna dotyczy to również palenia, które dość szybko staje się dla palacza czymś oczywistym.

    Każdy palacz o dość długim stażu właściwie zapomina, jak to jest być niepalącym. Nałóg szybko staje się integralną częścią życia i przestajemy się nad nim rozwodzić. Przynajmniej do czasu, kiedy zaczynamy zauważać negatywne skutki palenia albo gdy coraz częściej zaczynamy uświadamiać sobie zagrożenia, jakie palenie niesie. Niestety, kiedy przychodzą pierwsze refleksje i myśli o rzucaniu, palący jest już od dawna w szponach uzależnienia. Mówiąc obrazowo – budzisz się zlany potem i wtedy okazuje się, że senny koszmar trwa nadal.

    Pierwszy Pozytywny Krok wykonuje osoba, która z takich, czy innych względów postanawia wyrwać się z uzależnienia. Mniejsza tu o motywację – istotą jest szczerość pragnienia, autentyczna chęć powrotu do nie palenia. Palacz nie udaje się przecież w nieznane, a jedynie wraca do stanu naturalnego, do miejsca, w którym już kiedyś był.

    Krok Drugi to „rozpoznanie wroga”. Najkrócej mówiąc – chodzi o świadomość własnego nałogu. Teraz, kiedy już wiesz, że chcesz stać się osobą niepalącą, spróbuj spojrzeć na własny nałóg bez emocji. Czym jest palenie? Jakie są przyczyny ciągłego sięgania po papierosa, mimo świadomości, że nie jest to najszczęśliwsza czynność? Kilka razy już o tym pisałem na blogu. Palenie wynika z uzależnienia od nikotyny i to jest podstawowa przyczyna.  Palenie nie jest czymś złym – jest po prostu zaburzeniem, czymś co nam się przytrafiło bez udziału naszej woli. Nikt nie sięga po pierwszego w życiu papierosa z myślą: „Będę palił następne 20 lat, zniszczę sobie zdrowie i wydam na to kilkadziesiąt tysięcy złotych”. Sięgamy z ciekawości, aby poczuć się twardzielami, zaimponować – w zasadzie nikt nie pali tego pierwszego papierosa, aby zlikwidować stres. Pierwszy papieros wywołuje napad kaszlu, bardzo często mdłości. Bardziej kojarzy się on z przekraczaniem pewnej bariery, swego rodzaju „próbą” – jak zjedzenie łyżki musztardy, staje się inicjacją, przepustką do twardego świata. Jeśli przetrwasz mdłości, okażesz siłę woli i hart ducha. Jesteś swój.

    Nikotyna bardzo szybko uzależnia. Znacznie szybciej niż wiele „twardych” narkotyków. Często, kiedy kończy się „próba”, kiedy już młody człowiek udowodni rówieśnikom, że co to dla niego taki papieros – jest już za późno. Mógłby teraz wprawdzie udowodnić, że potrafi nie palić, ale… okazuje się to ponad jego siły. Jest uzależniony.

    „Rozpoznanie wroga” to nie tylko wiedza, czym jest nikotyna, nałóg i uzależnienie. Chciałbym wam zaproponować „świadome palenie”. Spróbujcie być świadomi tego co robicie, wbrew automatyzmowi, o którym pisałem na początku. Spróbujcie przełamać ten automatyzm, wsadzić szprychę w koło wciąż powtarzanych schematów. Starajcie się obserwować swoje własne reakcje, może podglądać reakcje innych palaczy? Dlaczego palą? Czy jest to przyjemne? Czy zawsze przyjemne? Czy jest to wyraz wolnej woli? Spróbujcie zauważać, że właśnie palicie. Spróbujcie zobaczyć każdy ten moment, kiedy sięgacie po papierosa.

    Możecie też zastosować pewną technikę, którą nazwałem „przeniesieniem” papierosa. Najkrócej mówiąc chodzi o chwilowe wstrzymanie się od zapalenia – kiedy nadchodzi chętka na puszczenie dymka, wyjmujemy papierosa, ale nie zapalamy od razu. Trzymamy go w dłoni, odczekując minutę czy dwie. Może dłużej. Tyle, ile uznacie za stosowne. Starajcie się palić świadomie. Starajcie się palić wtedy, kiedy WY na to pozwolicie. Zyskajcie poczucie pewnej kontroli nad nałogiem. Nie musicie się ograniczać i poświęcać. Najważniejsze jest w tej technice podejście pozytywne, niemal radosne – takie zadziwienie: kurczę, ja naprawdę nie muszę zapalać od razu, na rozkaz papierosa. To JA decyduję. Chwilowo pozwalam sobie palić, ale już teraz pokazuję kto tu rządzi.

    Ja sam czasem „przenosiłem” papierosa kilka minut, a czasem godzinę czy dwie. Zawsze jednak starałem się mieć poczucie, że to ja decyduję. Nie chodziło tu jednak o jakieś wyrzeczenia, a raczej… hm… taką zabawę z własnym nałogiem.

    Misie jadą nad morze

    Misie jadą nad morze

    Spróbujcie być świadomymi palaczami. Zobaczycie, że z czasem zmieni się wasze podejście do papierosów. Palcie świadomie!

    Ja tymczasem już za chwilę zostanę świadomym wczasowiczem.

    Ponieważ okazało się, że moja rodzina cały czas pamięta obietnicę, że pojedziemy nad morze, którą złożyłem jakieś trzysta dni temu, nie pozostaje mi nic innego jak tymczasowo pożegnać Was i udać się w rejony jakiegoś seasidu.

    Papa, blogu, do zobaczenia. Na parkingu stoi wyładowany samochód, załoga w klapkach, kąpielówkach i… niestety parasolach, czeka już na mnie. Zamykam więc Nowy Smak Życia na jakiś tydzień – może z hakiem – i życzę wszystkim spokojnych dni. Co jakiś czas Blipnę o tym, co u mnie. Do zobaczenia.