-
Ostatni dzień
Data publikacji: 17/07/2009 SkomentujOstatni dzień przed urlopem zazwyczaj wygląda tak, że otrzymujesz milion pięćset „drobnych” zadań, których realizacja w normalnych warunkach zajęłaby ci dwa miesiące wytężonej pracy. Ostatni dzień przed urlopem to przecież ostatni dzień, w którym twój szef może jeszcze trochę porządzić. Oczywiście złośliwie przypomina sobie wtedy o wszystkich zaległych sprawach, nawet tych sprzed siedmiu lat, zdałoby się całkiem zapomnianych.
No ale uff, udało się, czmychnąłem z biura i na wszelki wypadek się nie oglądałem. Przede mną kilka dni absolutnej wolności od spraw przyziemnych. Ze spraw ponadczasowych – zakończę jeszcze pierwszy szlif metody 5 Pozytywnych Kroków – bo tak właśnie nazwałem sposób wyjścia z nałogu, jaki sam przeszedłem – i zaraz potem znikam z miasta. Na komórkę nagrałem monotonne „Nie ma takiego numeru, po sygnale odłóż słuchawkę” więc nawet nie próbujcie dzwonić.
Krótko mówiąc – mam już urlop w robocie, ale jeszcze mnóstwo pracy dla was. Opisywanie Pięciu Pozytywnych Kroków przedłużyło się niemiłosiernie. Czas najwyższy pokazać go światu. Być może nie każdemu przypadnie do gustu moja metoda, ale przyznacie, że przynajmniej nazwa jest fajna.
Tymczasem oprócz zwykłej letniej radości mamy też chwile zwolnienia tempa i zadumy. Ostatnie dni przyniosły nam smutne informacje o odejściu dwóch wybitnych Polaków: zaledwie trzy dni temu żegnaliśmy Zbigniewa Zapasiewicza, dziś odszedł Leszek Kołakowski. Obaj kierowali się w życiu pasją – to co robili, wynikało z zamiłowania, zaangażowania oraz wiary, że warto wznosić się ponad przeciętność. Każdy z nich w swojej pracy osiągnął pewien szczyt, mistrzostwo. Obaj byli wartościowymi ludźmi, takimi, których odejście wywołuje uczucie żalu i głębokiej straty.
W ostatnich dniach świat stał się trochę uboższy.




Najnowsze komentarze