Poczuj wolność wyboru. Poczuj smak życia!
ikona RSS ikona email Ikona domowa
  • Nie palę, bo lubię

    Data publikacji: 11/07/2009 Rem Ilość komentarzy: 4
    Tytułowe stwierdzenie może komuś wydać się dziwne, ale tak właśnie jest – ja naprawdę lubię nie palić. Kiedy jeszcze byłem palaczem wiele razy zastanawiałem się, jak to jest nie zapalić przy porannej kawie. Prawdę mówiąc trochę o tym marzyłem.

    Przywykliśmy do stwierdzeń w rodzaju: palę, bo lubię albo papierosy to mój świadomy wybór. Zupełnie, jakby nie-palenie wyborem nie było. Jeśli ktoś nie pali, to nie pali i już – co tu jest do lubienia?

    No tak, tylko że tak to mogą powiedzieć ci, którzy palaczami nigdy nie byli. Ja paliłem – i to naprawdę długo: prawie dwadzieścia lat! To kawał czasu, można się do pewnych rzeczy przyzwyczaić. I dla mnie nie-palenie to coś, co MOŻNA lubić.

    Siłą je? One ciągle wracały...

    Siłą je? One ciągle wracały...

    Dziś myślę, że udało mi się porzucić nałóg przede wszystkim dlatego, że w pewnej chwili zapragnąłem być niepalący. Wcześniejsze „siłowe” próby kończyły się kompletną klapą. Wieczorem postanawiałem „od jutra nie palę”, po czym wypalałem całą paczkę – żeby się nie zmarnowały no i… no nie wiem… tak trochę na zapas?

    Rano zazwyczaj byłem tak zdenerwowany, że jedynym rozsądnym wyjściem wydawał się papieros. W sumie to chyba mogę rzucić dopiero od południa? A może lepiej wieczorem? No a poza tym, kto to widział, żeby rzucać w środę – wiadomo, że takie rzeczy robi się w poniedziałki…

    I tak dalej. Kto pali, ten wie, jak to wygląda.

    Pierwszym krokiem do wyjścia z nałogu jest zrozumienie, co właściwie oznacza rzucić palenie. To nie jakieś tam wydarzenie, po którym przejdziemy do porządku dziennego. O nie. Nic już nie będzie takie same (zwłaszcza, kiedy ostatnio nie-paliło się kilkanaście lat temu). Trzeba to sobie jasno, wyraźnie i spokojnie powiedzieć: NIC NIE BĘDZIE TAKIE SAME. Ja teraz już wiem, że będzie znacznie lepsze, bogatsze i pełniejsze, choć wtedy wydawało mi się, że to niemożliwe, że przeciwnie – rezygnując z palenia będę musiał zrezygnować z tak wielu przyjemności…

    Mniej więcej po dwóch miesiącach nie-palenia powiedziałem do mojej Hani takie słowa – „kurczę, gdybym wiedział, że to TAKIE ŁATWE, rzuciłbym to już dziesięć lat temu.”

    To szczera prawda. Dopiero po jakimś czasie zrozumiałem, że ja nie zrezygnowałem z palenia, ale po prostu wybrałem nie-palenie. (Taka inspirująca zabawa słowami, no nie?)

    No dobrze. Teraz kolej na ciebie: jeśli palisz, zadaj sobie pytanie, czy chcesz zostać osobą niepalącą.

    A co by było, gdyby pewnego dnia ktoś podarował ci niepalenie? Czy byłoby to fajne? Pomyśl - pociersz lampę, mówisz życzenie, a na drugi dzień NIE PALISZ i kompletnie nie czujesz takiej potrzeby.

    A co by było, gdyby pewnego dnia ktoś podarował ci niepalenie? Czy byłoby to fajne? Pomyśl - pociersz lampę, mówisz życzenie, a na drugi dzień NIE PALISZ i kompletnie nie czujesz takiej potrzeby.

    Nie bój się, to nie egzamin, nie trzeba kręcić, ściągać czy udawać. To nie jest publiczne oświadczenie, nikt cię nie słyszy, nie ocenia ani nie będzie z twojej odpowiedzi rozliczał. Nie przejmuj się dosłownie niczym. Zadaj sobie to jedno, naprawdę ważne pytanie, zadaj je w spokoju, mając czas na zastanowienie, ale tez trochę… na luzie – tak, jakby to była tylko zabawa. NIE MUSISZ przecież od razu rzucać. Nie obawiaj się, że twoja szczera odpowiedź pozbawi cię nagle jakichś przyjemności i sprowadzi na ciebie mrok. Nic z tych rzeczy, to tylko zabawa. My tylko tak sobie chwilowo zakładamy: co by było gdyby.

    Jeżeli nadal czujesz jakieś poddenerwowanie, zanim odpowiesz, zapal sobie papierosa. Odpręż się. Nic cię nie goni, nikt do niczego cię nie zmusza. Chodzi mi tylko i wyłącznie o szczerą, jak najszczerszą odpowiedź. Mnie przecież nie możesz okłamać – możesz okłamać tylko i wyłącznie siebie. Chcesz tego? Chyba nie, prawda?

    Warunek to szczerość i absolutny spokój. Jeżeli mimo wszystko ciągle jeszcze czujesz niepokój (może coś  brzuchu?), na prawdę się nie przejmuj. Przecież możesz odpowiedzieć na moje pytanie w trakcie palenia papierosa. Jeżeli chcesz, zrób to. Bez pośpiechu.

    Już? Zadaj więc sobie to pytanie.

    Czy chcę być osobą niepalącą?

    Jeżeli twoja szczera, absolutnie spokojna, wynikająca z rzetelnego przemyślenia odpowiedź brzmi tak, świetnie. To był twój pierwszy krok.  Pamiętaj o swojej odpowiedzi. Nie kojarz jej z niczym. Nie myśl o konsekwencjach tej odpowiedzi, nie myśl o aspekcie zdrowotnym, finansowym, w ogóle nie myśl o rzucaniu palenia. Pamiętaj jedynie, jaka była twoja odpowiedź. Jeśli chcesz, zapisz ją gdzieś, czemu nie. Ja wprawdzie jej nie zapisywałem, ale cały czas o niej pamiętałem. Poza tym jeszcze wtedy błądziłem w ciemnościach, nie wiedziałem zbyt dużo o funkcjonowaniu umysłu, czy po prostu sprawdzonych od lat metodach. Na początku nie miałem zbyt dużo wiary, ale starałem się mieć nadzieję. W zasadzie miałem wtedy tylko tę jedną pewność:

    Chcę być osobą niepalącą.

    Od tego się zaczęło. Kiedy zrozumiesz, że tego właśnie chcesz i kiedy uwierzysz, że tego chcesz, w twoim umyśle rozpocznie się proces, który bez większych wyrzeczeń i bólu doprowadzi cię do chwili, kiedy nagle ze zdziwieniem odkryjesz, że jesteś osobą nie palącą. Za dwa miesiące będziesz osobą niepalącą. Nie wierzysz? Nie musisz. Zaufaj mi, w sumie, to co ci szkodzi?

    Ja niczego nie oczekuję, a ty niczym nie ryzykujesz.

    A co, jeżeli nadal chcesz palić? Nie ma sensu do niczego cię przekonywać. To twoja decyzja i masz do niej prawo. Możesz wypróbować e-papierosa, ale zrobisz, co zechcesz. Pamiętaj, że moje pytanie ciągle tu będzie – zawsze możesz do niego wrócić.